-Kocham cię, Kelly. Bardzo cię kocham. Tak się cieszę, że tu

się robieniem witraży. Uwielbiam kawę. Czasami odnoszę wrażenie, że otworzyłam kawiarnię tylko po to, żeby móc ją pić bez ograniczeń. A poza tym, w przeciwieństwie do ciebie, prowadzę spokojne, osiadłe życie. – To na kilometr pachnie fałszywą skromnością. Kiedy patrzę na ciebie, widzę piękną, zadowoloną i utalentowaną kobietę. Kate wcale się nie spodobał zbyt gruby jak na jej gust komplement. Poczuła jednak, że się czerwieni, co nie zdarzyło jej się od wielu lat. – Cóż, dziękuję. – Choćby twoje witraże. Mówisz, że to hobby, ale widać, że wkładasz w nie wiele serca i są naprawdę wspaniałe. Zaśmiała się lekko. – Zdaje się, że usłyszę dzisiaj wszystkie zaległe uprzejmości. – Rozejrzała się dookoła. – Miło mi, że ci się podobają. Uśmiechnął się i potarł palcem gładziutki policzek Emmy. – Nie rozumiem tylko, dlaczego marnujesz czas, zajmując się kawiarnią. Powinnaś poświęcić się sztuce. Patrzyła na niego przez chwilę, nie wiedząc, czy tego rodzaju oświadczenie jej pochlebia, czy ją obraża. – Jestem zbyt praktyczna, aby liczyć na to, że zarobię witrażami na http://www.medycznie.biz.pl który zgodził się ją przyjąć, mimo że nie była ubezpieczona. Recepcjonistka wyjaśniła jej, że będzie musiała zapłacić cały rachunek z góry. Mina jej zrzedła, kiedy dowiedziała się, ile to będzie kosztować. Sto trzydzieści pięć dolarów, oczywiście jeżeli nie pojawią się jakieś nieprzewidziane okoliczności. A z dziesięciu tysięcy dolarów, które dostała od matki, zostało jej ledwie trochę ponad tysiąc... Jednak zdecydowała, że usługa jest warta tych pieniędzy. Julianna za nic nie chciała iść do publicznego szpitala, gdzie wprawdzie nic nie musiałaby płacić, lecz panujące tam warunki napawały ją lękiem. Raz tam weszła i w brudnej, dusznej poczekalni ujrzała tłumek zabiedzonych kobiet. Za to u doktora Samuela aż lśniło od czystości, miło pachniało i stały wygodne fotele, a pojawiające się tam przyszłe matki były

się łopatki wentylatora. Godzinę temu kochał się z Kate. Żeby przeżyć orgazm, musiał sobie wyobrazić, że robi to z Julianną. Widział ją pod sobą: oszołomioną i namiętną. Słyszał, jak powtarza jego imię. Kiedy uświadomił sobie, że to głos żony, poczuł się winny. Powoli przytomniał. Przetarł oczy, czując obrzydzenie do samego siebie. Sprawdź kręciło się od tego w głowie. Przysiadł na masce samochodu i przyglądał się jej z bezpiecznej odległości. - Ona jest okrutna i podła, i niesympatyczna, i... - Przerwała, bo dopiero w tej chwili dotarła do niej odpowiedź Jacka. - Skąd wiedziałeś, co się stało? 124 JEDNA DLA PIĘCIU - Darren mi powiedział, kiedy dzwoniłem zapytać, jak się czuje. Malinda zasłoniła twarz rękami. - Sama nie mogę uwierzyć, że wylałam jej poncz na głowę. Dopiero teraz Malindę zawiodły nerwy. Jack i tak dziwił się, że trwało to tak długo, bo przecież Malinda